Profilaktyka to nie wyścig na liczbę badań. To mądre, celowe decyzje, które realnie wpływają na Twoje zdrowie — a nie opasły pakiet testów, z którego nic nie wynika. W internecie roi się od 'pakietów profilaktycznych’, które kosztują kilkaset złotych i robią wrażenie profesjonalnych. Problem w tym, że część z nich jest kompletnie bezużyteczna: nie zmieni Twojej diety, nie przyspieszy diagnozy i nie pomoże lekarzowi podjąć lepszej decyzji. W tym artykule przejdziemy przez trzy najpopularniejsze badania, na które — według aktualnej wiedzy naukowej — po prostu szkoda pieniędzy.
1. Badanie mikrobioty jelitowej z kału — drogie, a i tak nic z tego nie wynika
Testy składu mikrobioty jelit zyskały ogromną popularność w ostatnich latach. Brzmią futurystycznie, wyglądają profesjonalnie, a ich ceny — często przekraczające 500–800 zł — sugerują, że dostajemy coś naprawdę wartościowego. Rzeczywistość jest jednak znacznie bardziej prozaiczna.
Podstawowy problem? Nie istnieją ustandaryzowane normy referencyjne, do których moglibyśmy odnieść wyniki takiego badania. Naukowcy wciąż debatują nad tym, jak właściwie wygląda 'zdrowa mikrobiota’ — bo jej skład zmienia się w zależności od diety, stresu, pory roku, lokalizacji geograficznej, a nawet tego, czy przeszedłeś niedawno antybiotykoterapię. Nie ma więc jednego wzorca, do którego warto dążyć.
Co gorsza, nawet jeśli wynik pokaże 'zaburzony skład flory’ — rekomendacje żywieniowe będą identyczne jak bez tego badania: dieta bogata w błonnik, kiszonki, produkty fermentowane, zróżnicowane warzywa i owoce, a w uzasadnionych przypadkach — probiotyk o udowodnionym działaniu. Żaden poważny dietetyk nie zmieni zaleceń na podstawie wydruku z laboratorium mikrobioty — bo nie ma na to żadnych opartych na dowodach wytycznych.
| Podsumowanie: Badanie mikrobioty z kału jest drogie, nie ma norm referencyjnych, a wynik nie zmieni Twoich zaleceń żywieniowych. To klasyczny przykład badania, które wygląda imponująco, ale w praktyce jest bezużyteczne. |
2. Insulina na czczo — popularna, ale w praktyce zbędna
To pewnie najbardziej kontrowersyjny punkt na liście, bo badanie insuliny na czczo jest wręcz kultowe w środowisku dietetycznym. 'Sprawdź swoją insulinooporność!’ — brzmi poważnie i profesjonalnie. Polscy specjaliści od lat zwracają jednak uwagę na istotny problem: samo pojęcie 'insulinooporności’ jako odrębnej jednostki chorobowej jest mocno dyskusyjne.
Zadajmy sobie brutalne pytanie: co zmieni się w postępowaniu po otrzymaniu wyniku insuliny na czczo?
Jeżeli pacjent ma nadmierną masę ciała, to niezależnie od tego, czy jego insulina wynosi 3, 10 czy 20 mU/l — zalecenia będą takie same: redukcja masy ciała, zbilansowana dieta z kontrolowaną podażą węglowodanów prostych i regularna aktywność fizyczna. Stężenie insuliny nie zmienia planu żywieniowego ani treningowego.
A decyzję o włączeniu farmakoterapii lekarz podejmuje na podstawie stężenia glukozy, hemoglobiny glikowanej (HbA1c) i całościowej oceny ryzyka sercowo-naczyniowego — nie na podstawie samego poziomu insuliny. W żadnych aktualnych wytycznych towarzystw diabetologicznych insulina na czczo nie stanowi kluczowego kryterium decyzyjnego.
Można powiedzieć, że 'warto wiedzieć, jaka jest wrażliwość insulinowa’. Ale warto też zadać sobie szczere pytanie: czy to badanie realnie pomaga pacjentowi — czy może bardziej podbija nasze poczucie profesjonalizmu? Bo jeśli wynik nie wpływa na dietetyczne rekomendacje, to kto tak naprawdę na nim korzysta?
| Podsumowanie: Insulina na czczo nie zmienia planu dietetycznego ani decyzji farmakologicznych. Lekarz opiera się na glukozie i HbA1c, a dietetyk — na ogólnym stanie zdrowia i kompozycji ciała pacjenta. To badanie, które wygląda profesjonalnie, ale w praktyce nie wnosi wartości dodanej. |

7Nutrition Omega 3 200softgels-KLIKNIJ TUTAJ
3. Testy IgG na nietolerancje pokarmowe — odradzane przez towarzystwa naukowe
Testy oparte na oznaczaniu przeciwciał IgG wobec poszczególnych pokarmów to jeden z najskuteczniej marketingowo sprzedawanych produktów diagnostycznych w Polsce. Kosztują od 300 do nawet ponad 1000 zł i obiecują precyzyjną mapę Twoich nietolerancji pokarmowych. Problem polega na tym, że nauka mówi coś zupełnie innego niż reklama.
Międzynarodowe towarzystwa alergologiczne (w tym EAACI — European Academy of Allergy and Clinical Immunology) wprost odradzają stosowanie testów IgG w diagnostyce nietolerancji pokarmowych. Podwyższone stężenie IgG wobec danego pokarmu oznacza jedynie, że organizm miał z nim kontakt — i to wszystko. To normalna, fizjologiczna odpowiedź immunologiczna, a nie dowód nietolerancji.
Carr i współpracownicy w przeglądzie z 2012 roku jednoznacznie wskazali, że brakuje twardych dowodów potwierdzających skuteczność diet eliminacyjnych prowadzonych na podstawie wyników testów IgG. Mówiąc wprost: nie ma naukowych podstaw, by na ich podstawie eliminować z diety jajka, pszenicę czy nabiał.
Co więcej, pochopna eliminacja produktów na podstawie fałszywie pozytywnych wyników może prowadzić do niedoborów pokarmowych, niepotrzebnego stresu i komplikowania diety, która mogłaby być znacznie prostsza i bardziej zrównoważona.
| Podsumowanie: Testy IgG nie diagnozują nietolerancji pokarmowych — mierzą jedynie kontakt z pokarmem. Towarzystwa naukowe wprost je odradzają. Zamiast nich: prowadzenie dzienniczka żywieniowego i dieta eliminacyjna pod opieką specjalisty. |
Na co zatem warto wydać pieniądze?
Zamiast wydawać setki złotych na testy, które nic nie zmieniają, lepiej zainwestować w sprawdzoną profilaktykę. Podstawowy panel badań krwi — morfologia, lipidogram, glukoza na czczo, TSH, witamina D, żelazo z ferrytyną — daje konkretne, użyteczne informacje, na których lekarz i dietetyk mogą realnie oprzeć swoje rekomendacje.
Rzetelna profilaktyka nie polega na robieniu jak największej liczby badań — polega na robieniu tych właściwych. A jeśli szukasz wsparcia w postaci sprawdzonych suplementów, które uzupełnią Twoją profilaktykę (np. witaminy D3, omega-3, magnezu czy probiotyków o potwierdzonej skuteczności), odwiedź nasz sklep — znajdziesz tam wyłącznie produkty, za którymi stoją badania.
| Sprawdzone suplementy w rozsądnych cenach Witamina D3, omega-3, magnez, probiotyki i więcej — tylko produkty poparte badaniami. Sprawdź ofertę Świat Supli. |


